Agregat prądotwórczy inwertorowy Toolsa GK12000iS
- 110 kg
- 230 V | 400 V
- 50 Hz
Agregat prądotwórczy inwertorowy różni się od zwykłego tym, co robi z prądem, zanim odda go do gniazda. Klasyczna prądnica podaje napięcie wprost z uzwojeń, więc jego jakość zależy od obrotów silnika. Agregat inwertorowy prostuje ten prąd, a następnie buduje przebieg od nowa w układzie elektronicznym — dzięki temu napięcie ma stałą częstotliwość i kształt niezależny od tego, czy silnik pracuje pod pełnym obciążeniem, czy na biegu jałowym.
1 produkt
Miarą tej jakości jest współczynnik zniekształceń THD. Nasze konstrukcje trzymają THD ≤ 2%, czyli przebieg bliski sinusoidzie z sieci. To granica, poniżej której bezpiecznie pracują sterowniki, ładowarki, komputery i zasilacze impulsowe — te same urządzenia, które przy prądzie z prostej prądnicy potrafią się resetować albo uszkodzić.
Drugi skutek pracy przez inwerter to obroty dobierane do obciążenia. Silnik nie musi utrzymywać stałych 3 000 obr./min, żeby wyprodukować 50 Hz, więc przy małym poborze schodzi niżej: zużywa mniej paliwa i jest ciszej. Stąd czas pracy ciągłej od 5 do 10 godzin przy połowie obciążenia i poziom hałasu 94–97 dB.
Wszystkie nasze jednostki pracują w obudowie wyciszającej i mają automatyczną regulację napięcia, a uzwojenia wykonano w klasie izolacji F, dopuszczającej pracę przy wyższych temperaturach uzwojeń niż powszechna klasa B.
W ofercie stoją jednostki od 3,5 kW do 11 kW, jedno- i trójfazowe, z rozruchem ręcznym albo elektrycznym. Zasilają zaplecze budowy, dom w czasie awarii sieci i sprzęt, który wymaga czystego napięcia. Odbiorniki z naszej oferty, które najczęściej z nich korzystają, to szlifierki do betonu, wiertnice i nagrzewnice elektryczne.
Prąd z agregatu jest droższy od sieciowego, więc kupuje się go tam, gdzie sieci nie ma albo gdzie jej brak zatrzymuje pracę. Inwerter dokłada do tego jedno: pozwala zasilać urządzenia, które prostej prądnicy nie zniosą.
Zanik napięcia zatrzymuje pompę obiegową, sterownik kotła i wentylację — zimą to kwestia godzin do wychłodzenia budynku. Sam kocioł gazowy z pompą pobiera zwykle 100–200 W, więc podtrzymanie samego ogrzewania mieści się z ogromnym zapasem w najmniejszej jednostce 3,5 kW. Zapas przydaje się na resztę: lodówka, oświetlenie, router, ładowarki. Kluczowa jest tu jakość napięcia, bo sterownik kotła to elektronika, która przy zniekształconym przebiegu potrafi zgłosić błąd i zablokować pracę.
Na działce przed przyłączeniem prądu agregat zasila cały front robót. Przy doborze liczy się nie moc urządzenia, lecz jego prąd rozruchowy — silniki indukcyjne w chwili startu pobierają wielokrotność mocy znamionowej. Szlifierka do betonu o mocy 2,2 kW potrafi w pierwszej sekundzie zażądać dwa razy tyle, dlatego do pracy z jednym takim odbiornikiem dobiera się jednostkę 4,5 kW, a nie 3,5 kW. Gdy na budowie pracuje kilka urządzeń naraz albo pojawia się sprzęt trójfazowy, właściwym wyborem jest jednostka 11 kW z wyjściem 400 V.
Niwelatory laserowe, kamery inspekcyjne, ładowarki do akumulatorów, komputery przenośne i zasilacze impulsowe reagują nie na wartość napięcia, lecz na kształt jego przebiegu. Zniekształcenia powyżej kilku procent objawiają się przegrzewaniem zasilaczy, samoczynnymi restartami i skróconą żywotnością kondensatorów. Utrzymanie THD ≤ 2% stawia nasze jednostki poniżej progu, od którego zaczynają się takie kłopoty — jest to poziom porównywalny z prądem z gniazdka.
Zabudowa mieszkalna, tereny zielone, imprezy plenerowe, prace serwisowe po godzinach — wszędzie tam poziom dźwięku decyduje, czy w ogóle wolno pracować. Ponieważ obroty silnika idą za obciążeniem, agregat pracujący na niewielkim poborze schodzi do 94 dB i zużywa odpowiednio mniej paliwa. Klasyczna prądnica musi trzymać stałe obroty przez cały czas, niezależnie od tego, ile prądu faktycznie pobierasz.
| Model | Moc znamionowa | Fazy | Rozruch | Zbiornik | Praca ciągła | Hałas | Masa |
|---|---|---|---|---|---|---|---|
| GK3500iS Pro | 3,5 kW | 1 × 230 V | ręczny | 5,5 l | 5 h | 95 dB | 21 kg |
| GK3500iSE Pro | 3,5 kW | 1 × 230 V | elektryczny | 5,5 l | 5 h | 95 dB | 22 kg |
| GK4500iS Pro | 4,5 kW | 1 × 230 V | ręczny | 7 l | 6,5 h | 94 dB | 28,5 kg |
| GK4500iSE Pro | 4,5 kW | 1 × 230 V | elektryczny | 7 l | 6,5 h | 94 dB | 30 kg |
| GK12000iS | 11 kW | 1 × 230 V i 3 × 400 V | elektryczny | 32 l | 10 h | 97 dB | 110 kg |
Czas pracy ciągłej podany jest przy 50% obciążenia — to punkt odniesienia, w którym producenci porównują agregaty, bo przy pełnym obciążeniu paliwa ubywa znacznie szybciej. Wszystkie jednostki mają automatyczną regulację napięcia, klasę izolacji uzwojeń F i utrzymują THD ≤ 2%.
Liczba w nazwie to moc szczytowa wyrażona w watach, litery opisują wykonanie. i oznacza inwerter, S — wersję w obudowie wyciszającej, a E — rozruch elektryczny. Dlatego GK3500iS Pro i GK3500iSE Pro mają identyczne parametry elektryczne i różnią się wyłącznie sposobem uruchamiania oraz masą, która przy wersji z rozrusznikiem rośnie o 1 kg za sprawą akumulatora.
To pytanie wraca przy każdym zakupie, a odpowiedź bywa mylona, bo oba rozwiązania stabilizują napięcie — tylko na zupełnie innym poziomie.
AVR to automatyczny regulator napięcia: układ, który pilnuje, żeby na wyjściu było około 230 V, sterując wzbudzeniem prądnicy. Reaguje na wartość skuteczną napięcia, ale nie ma wpływu na jego częstotliwość ani na kształt przebiegu. Częstotliwość wynika wprost z obrotów silnika — prądnica dwubiegunowa musi kręcić się równo 3 000 obr./min, żeby dać 50 Hz. Gdy obciążenie skoczy, obroty na moment siadają i częstotliwość spada razem z nimi.
Inwerter działa inaczej: prąd z prądnicy jest najpierw prostowany na stałe, a dopiero potem elektronika składa z niego przebieg zmienny. Częstotliwość ustala układ sterujący, nie mechanika, więc 50 Hz pozostaje 50 Hz niezależnie od obrotów silnika i chwilowego obciążenia. To dlatego silnik może zwolnić przy małym poborze — i to jest źródłem oszczędności paliwa oraz cichszej pracy.
Praktyczny wniosek: agregat z samym AVR wystarczy do zasilania odbiorników opornościowych i prostych narzędzi — grzałek, oświetlenia, betoniarki, pompy. Do wszystkiego, co ma w środku elektronikę sterującą, właściwym wyborem jest inwerter. Rozwiązania się nie wykluczają: nasze jednostki mają automatyczną regulację napięcia i pracują przez inwerter.
Zsumuj moce odbiorników, które będą włączone w tym samym czasie — nie wszystkich, jakie posiadasz. Podtrzymanie kotłowni to zwykle 100–200 W, lodówka pobiera 100–200 W w pracy ciągłej, oświetlenie LED w całym domu rzadko przekracza 300 W. Zestaw awaryjny dla domu mieści się więc w 1 kW, dopóki nie dołączysz odbiorników grzejnych: czajnik, bojler czy grzejnik elektryczny to 2 kW każdy i to one decydują o wielkości agregatu.
Silniki indukcyjne — w pompach, sprężarkach, szlifierkach, przecinarkach — w chwili startu pobierają wielokrotnie więcej niż wynosi ich moc znamionowa. Dla pewności przyjmij, że największy silnik w zestawie potrzebuje w pierwszej sekundzie dwa do trzech razy swojej mocy. Agregat 3,5 kW zasili narzędzie o mocy 1,5 kW z zapasem na rozruch; przy narzędziu 2,2 kW właściwy jest już model 4,5 kW. Odbiorniki grzejne i oświetlenie takiego zapasu nie wymagają — startują od razu z mocą znamionową.
Agregat pracujący stale na granicy mocy zużywa więcej paliwa na kilowatogodzinę i szybciej się zużywa. Rozsądna rezerwa to 20–30% ponad wyliczoną sumę. Jeśli w zestawie jest choć jedno urządzenie trójfazowe, decyzja zapada sama: potrzebna jest jednostka z wyjściem 400 V, czyli GK12000iS. Jej zbiornik 32 l daje 10 godzin pracy przy połowie obciążenia, więc na budowie wystarcza na pełną zmianę bez tankowania.
Przy jednostkach do 4,5 kW rozruch linką jest w pełni praktyczny i pozwala zaoszczędzić 1–1,5 kg masy oraz uniknąć pilnowania akumulatora. Rozrusznik elektryczny zaczyna mieć znaczenie tam, gdzie agregat uruchamia się często, stoi w trudno dostępnym miejscu albo pracuje zimą — rozruch zimnego silnika linką bywa wtedy uciążliwy. Przy jednostce 110 kg rozrusznik nie jest opcją, tylko wyposażeniem obowiązkowym.
Agregat inwertorowy nie oddaje prądu prosto z uzwojeń prądnicy, tylko najpierw go prostuje, a potem składa przebieg od nowa w układzie elektronicznym. Skutek jest taki, że częstotliwość 50 Hz ustala elektronika, a nie obroty silnika spalinowego. Dzięki temu napięcie ma stały kształt niezależnie od obciążenia, a silnik może zwolnić, gdy pobór prądu jest mały. Z tego biorą się trzy praktyczne różnice: czysty przebieg o zniekształceniach THD ≤ 2%, mniejsze zużycie paliwa przy częściowym obciążeniu i niższy poziom hałasu, w naszych jednostkach 94–97 dB.
Rozstrzyga to, co zamierzasz zasilać. Do odbiorników opornościowych i prostych narzędzi — grzałek, reflektorów, betoniarki, pompy zatapialnej — zwykła prądnica wystarczy i kosztuje mniej. Agregat inwertorowy wygrywa wszędzie tam, gdzie w odbiorniku siedzi elektronika: sterowniki kotłów, ładowarki, sprzęt pomiarowy, komputery. Przewaga jest też ekonomiczna przy pracy z małym poborem — silnik schodzi z obrotów zamiast trzymać stałe 3 000 obr./min, więc paliwa starcza na 5 do 10 godzin zależnie od modelu. Przy stałym obciążeniu bliskim mocy znamionowej ta różnica zanika.
Zestawienie jest mylące, bo to nie są rozwiązania konkurencyjne — AVR stabilizuje wartość napięcia, inwerter odpowiada za jego częstotliwość i kształt. Sam AVR utrzyma około 230 V, ale nie ochroni przed spadkiem częstotliwości, gdy obroty silnika siądą pod obciążeniem. Inwerter trzyma 50 Hz niezależnie od pracy silnika i dopiero to daje przebieg zbliżony do sieciowego. W praktyce agregat inwertorowy ma zwykle oba układy naraz i tak jest w naszych jednostkach: automatyczna regulacja napięcia pracuje razem z inwerterem.
Do podtrzymania samego ogrzewania i podstawowego oświetlenia wystarcza z zapasem jednostka 3,5 kW — kocioł z pompą obiegową to zwykle 100–200 W, a oświetlenie LED w całym domu rzadko przekracza 300 W. Model 4,5 kW wybiera się wtedy, gdy w czasie awarii ma działać też odbiornik grzejny albo pompa głębinowa, bo każdy taki sprzęt to około 2 kW plus zapas na rozruch. Przy zasilaniu awaryjnym warto rozważyć wersję z rozruchem elektrycznym: awarie zdarzają się nocą i zimą, a wtedy uruchamianie linką bywa uciążliwe.
Moc znamionowa to wartość, którą agregat utrzyma w pracy ciągłej. Moc szczytowa jest wyższa i dostępna tylko przez kilka sekund — na pokrycie prądu rozruchowego silników. Producenci zwykle umieszczają w nazwie modelu tę drugą, dlatego jednostka oznaczona GK12000iS ma 11 kW mocy znamionowej. Przy doborze agregatu liczy się wyłącznie wartość znamionowa: to ona mówi, ile urządzeń popracuje jednocześnie przez całą zmianę. Moc szczytową traktuj jako zapas na moment startu, nigdy jako parametr roboczy.
Do zasilania elektroniki decyduje nie moc, lecz jakość przebiegu, mierzona współczynnikiem zniekształceń THD. Zasilacze impulsowe, ładowarki i sterowniki pracują bezpiecznie, gdy zniekształcenia nie przekraczają kilku procent; powyżej tego progu przegrzewają się i skracają żywotność kondensatorów. Nasze jednostki utrzymują THD ≤ 2%, czyli poziom porównywalny z napięciem sieciowym. Osobno warto pamiętać o mocy: sam komputer przenośny to 50–100 W, więc nawet najmniejsza jednostka 3,5 kW ma tu zapas rzędu kilkudziesięciu razy.
Czas pracy podaje się przy 50% obciążenia, bo dopiero taki punkt odniesienia pozwala porównać różne modele. Jednostki 3,5 kW ze zbiornikiem 5,5 l pracują tak około 5 godzin, modele 4,5 kW ze zbiornikiem 7 l — około 6,5 godziny, a GK12000iS z bakiem 32 l osiąga 10 godzin, czyli pełną zmianę roboczą. Przy pełnym obciążeniu należy się spodziewać czasu wyraźnie krótszego, a przy niewielkim poborze — dłuższego, bo inwerter pozwala silnikowi zejść z obrotów.
Trójfazowe wyjście 400 V jest konieczne wtedy, gdy choć jedno zasilane urządzenie ma silnik trójfazowy — dotyczy to większych przecinarek, wiertnic na statywie i sprzętu warsztatowego. Nie da się tego obejść przez sumowanie faz ani przejściówki. W naszej ofercie wyjście trójfazowe ma GK12000iS, który jednocześnie udostępnia gniazda 230 V, więc obsługuje oba rodzaje odbiorników. Jeżeli cały sprzęt jest jednofazowy, agregat trójfazowy nie daje żadnej przewagi — jest tylko cięższy i droższy w eksploatacji.
Rozrusznik elektryczny zastępuje linkę i dokłada akumulator, co podnosi masę o około 1 kg w jednostkach 3,5 kW i o 1,5 kg w modelach 4,5 kW. Ma znaczenie tam, gdzie agregat uruchamia się wielokrotnie w ciągu dnia, stoi w miejscu utrudniającym szarpnięcie linką albo pracuje w niskiej temperaturze — zimny silnik stawia wtedy wyraźnie większy opór. Trzeba przy tym pamiętać o akumulatorze: przy sprzęcie używanym sezonowo wymaga doładowania między okresami postoju, inaczej rozrusznik nie zadziała wtedy, gdy jest najbardziej potrzebny.
Najczęstszą przyczyną nie jest zużycie, lecz paliwo pozostawione w zbiorniku na kilka miesięcy. Benzyna traci właściwości i osadza się w gaźniku, przez co agregat kupiony na wypadek awarii nie uruchamia się dokładnie wtedy, gdy jest potrzebny. Przed dłuższym postojem zbiornik należy opróżnić albo wlać stabilizator paliwa i pozwolić silnikowi popracować kilka minut, żeby preparat dotarł do całego układu zasilania. W wersjach z rozruchem elektrycznym dochodzi druga przyczyna: rozładowany akumulator. Przy sprzęcie używanym sezonowo wymaga doładowania między okresami postoju — inaczej rozrusznik zawiedzie w tym samym momencie, w którym zawiodła sieć.
Pierwszą pozycją jest olej: pierwsza wymiana wypada po okresie docierania, kolejne co kilkadziesiąt godzin pracy — przy jednostce pracującej 10 godzin na jednym baku to kwestia kilku pełnych zmian roboczych. Druga to filtr powietrza, który na budowie zapycha się pyłem betonowym znacznie szybciej niż w warunkach domowych; zdławiony dopływ powietrza objawia się spadkiem mocy i wyższym zużyciem paliwa, zanim jeszcze silnik zacznie pracować nierówno. Trzecia to świeca zapłonowa, wymieniana zwykle raz na sezon intensywnej pracy. Sama elektronika inwertera nie ma części ruchomych i przy drożnych wlotach powietrza pracuje bezobsługowo — dlatego wersje iS wymagają pilnowania czystości obudowy wyciszającej, która jest jednocześnie kanałem chłodzenia.
Agregat kupuje się pod konkretne odbiorniki, dlatego warto zestawić go z narzędziami, które ma obsłużyć. Sprzęt elektryczny z naszego katalogu, najczęściej zasilany na budowie bez przyłącza, to szlifierki do betonu, wiertnice do betonu, przecinarki i odkurzacze przemysłowe, które przy szlifowaniu i wierceniu pracują razem z maszyną. Zimą dochodzą nagrzewnice elektryczne — te są odbiornikiem grzejnym, więc nie wymagają zapasu na rozruch, ale za to pobierają moc znamionową przez cały czas pracy.
Niezbędne pliki cookie utrzymują koszyk i logowanie — bez nich sklep nie działa. Pozostałych używamy, żeby liczyć ruch i dobierać reklamy, i włączamy je dopiero za Twoją zgodą. Decyzję zmienisz w każdej chwili ikoną w lewym dolnym rogu. Polityka cookies
Niezbędne
Koszyk, logowanie, bezpieczeństwo formularzy i zapamiętanie tej decyzji. Bez nich sklep nie zadziała, więc nie wymagają zgody.
Toolsa
Analityczne
Liczymy odsłony i ścieżki zakupowe, żeby wiedzieć, co w sklepie nie działa. Dane oglądamy zbiorczo.
Google Analytics · Microsoft Clarity
Marketingowe
Pokazujemy nasze reklamy poza sklepem i sprawdzamy, które z nich prowadzą do zakupu. Tu trafiają też zapytania z formularza telefonicznego.
Google Ads · OptinMonster · Zadarma